Telewizja nada?a w ubieg?? niedziel? w programie 2 transmisj? kabaretu – je?eli dobrze us?ysza?em – z krakowskiego klubu „Rotunda”. Widownia wype?niona po brzegi. Konferansjer zapowiada przedni? zabaw? i oto na estradzie pojawia si? aktor i g?o?no wo?a kogo?, wo?a kilka razy, wo?any odpowiada zza kulis, ale nie pojawia si?, wreszcie wchodzi, ale zamiast podej?? do wo?aj?cego, idzie mimo niego. Zaraz si? jednak wyja?nia, dlaczego ma trudno?ci z wype?nieniem wezwania, bo maca przed sob? bia?? lask?, a wi?c – niewidomy. Jak wiadomo, ?lepota jest bardzo ?mieszna, wi?c skecz po?wi?cony jest zgrywaniu si? z u?omno?ci. Niewidomy dostaje kij do gry w polo, osobnik nazwany aktorem zapewnia go, ?e na pod?odze le?y pi?eczka i ka?e mu w ni? uderzy?. Niewidomy wykonuje ?yczenie, macha kijem w powietrzu, a tamten uderza jednocze?nie trzyman? w r?ku pi?eczk? o desk? i wo?a w zachwyceniu, ?e leci ona bardzo daleko, potem uderza ni? w co? innego, co ma oznacza?, ?e wpad?a do do?ka. Zrobiony na idiot? niewidomy prze?ywa chwil? triumfu. Widownia p?ka ze ?miechu! Na zako?czenie skeczu aktor, nazwijmy go w?a?ciwym imieniem: kabotyn zapowiada, ?e teraz niewidomy pójdzie... na strzelnic? (wybuch ?miechu).
Kiedy si? ogl?da podobnie ordynarny spektakl chce si? wy??czy? telewizor, albo zobaczy?, jak jeszcze daleko si?ga poczucie humoru autorów i wykonawców. Zrobi?em to drugie i dlatego mog? opisa? ci?g dalszy „przedniej zabawy”.
Na estradzie pojawia si? aktor (?) okryty kocem z gazet? w r?ku, siada i udaje ?e czyta – ka?dy jego ruch, witowane jest ?miechem na widowni. Ten równie? wo?a kogo?, na estrad? wsuwa si? co? niewielkiego ca?e okryte kocem i zatrzymuje si? obok czytaj?cego. Ten zadaje jakie? pytanie, na które otrzymuje g?upi? odpowied? i wtedy spod koca wy?ania si? chuda, wysoka posta? (wybuch ?miechu), z krzywicznie powykr?canymi r?kami, zgarbiona, a do tego ma garb na plecach. Jak wiadomo, garb jest niemniej komiczny, jak ?lepota, z odpowiedzi garbatego wynika do tego, ?e jest idiot?, widownia szaleje.
W wykonaniu dwóch kabotynów: niskiego grubego oraz wysokiego chudego nast?puje parodia ?piewanej przez „Ark? Noego” piosenki „Taki gruby, taki chudy mo?e ?wi?tym by?” .Parodiowanie sympatycznych dzieciaków te? wykonywane jest w stylu ca?o?ci.
Kamera tv lubi, pokazuj?c widownie zatrzymywa? si? na znanych twarzach, tam razem pokaza?a aktora pisuj?cego felietony o jednej z warszawskich gazet. Nie wyszed?, nie mia? na twarzy wyrazu obrzydzenia. Uczestniczy? w „pysznej zabawie”.
Beztalencie autorów i kabotynizm aktorów s? przera?aj?ce. Przera?aj?ce jest zachowanie widowni. Ci ludzie co jaki? czas staj? si? „elektoratem”. Maj? wybra? najlepszych do parlamentu europejskiego i w?asnego.
„Niech nas Pan Bóg ma w swojej opiece”.
|