Jak na ur?gowisko tym, którzy skutkiem poprawno?ci politycznej przemilczaj? fakt, ?e nam pó? Polski prawem... bezprawia zabrano, raz do roku, 4 marca, na Ostrobramskiej w Wilnie i w setkach miejsc z tej strony Niemna i Bugu robi si? kolorowo w wile?skim stylu. ?wi?to „Kaziuka”, obchodzone od niepami?tnych czasów w rocznic? ?mierci królewicza Kazimierza, o którym zapisano: „litewsko – polsko- ruskie ksi??? z rodu Jagiellonów”. Gdybym nie wiedzia?, jak nieub?agany jest czas dla tych wspania?ych kresowiaków z Wilna i okolic, wyp?dzonych stamt?d 60 lat temu, to powiedzia?bym, ?e w tym roku „Kaziuk” b?dzie wyj?tkowo szumny i uroczysty, gdy? „owo ksi???” zmar?o równo 520 lat temu. Trwa ko?ció? jemu po?wi?cony, który si? szczyci owym królewskim pochodzeniem ?wi?tego, bo ma królewsk? koron? na wie?y. Ma te? swoj? antypolsk? histori? wojenn?. W roku 1940, kiedy Rosjanie oddali miasto Litwinom (w zamian za bazy: „Vilnius musu, o Lietuva Rusu” = Wilno nasze, a Litwa ruska) w tym w?a?nie ko?ciele Litwini bili Polaków za ?piewanie polskich pie?ni. Nie mieli tam nic do powiedzenia przez 40 sowieckich lat, gdy? w?a?nie w tym ko?ciele mie?ci?o si? „Muzeum Bezbo?nictwa”
.
Tradycja „Kaziuka” trwa g?ównie w?ród Polaków uporczywie tam tkwi?cych. O czym ?wiadczy istnienie w niedalekich Mickunach Kapeli im. „Kaziuka” Wile?skiego. W roku 1998 marsza?ek Senatu Alicja Grze?kowiak obdarzy?a Kapel? Medalem Senatu.
Pisz? o tym tradycyjnym festynie nie tylko dlatego, ?e rocznica. Moje wojenne losy splot?y si? z tym miastem – wprawdzie bole?nie, ale i ciep?o. ?e bole?nie – bo tam pozna?em od wn?trza cele wi?zienne. Nie chwycili mnie Niemcy. Agent, który mia? powierzone z?apanie mnie nazywa? si? Juozas Kie?bszas. W naszym ?ódzkim Muzeum Okr?gu Wile?skiego AK le?y w gablocie komplet meldunków policji litewskiej do niemieckiej w mojej sprawie. Owszem S?d Specjalny wyda? wyrok na Kielbszasa, wi?c on szuka? mnie, a ja jego, ale?my si? rozmin?li. Wpad?em dopiero za „Ruskich”.
Ch?tniej wi?c wracam pami?ci? do licznych serdecznych przyjació? wile?skich. A pcha mi si? pod pióro wspomnienie majstra kominiarskiego, pana Mielczarka. Po ucieczce z obozów internowanych trzeba by?o z czego? ?y?. I?? do pracy u okupanta - nie honor. Dziekan Wydzia?u Prawa USB, prof. Iwo Jaworski oraz prof. Witold Staniewicz byli stró?ami nocnymi. My, oficerowie zbiegli z obozów wzi?li?my si? za pi?owanie i r?banie drzewa, Ci??ka to robota! „Nie przywykszy”.. Wracam kiedy? ledwo w?ócz?c nogami i natykam si? na pana majstra. Zobaczy?, ?e ledwo ?yj? i powiedzia?: „Rzu? pan ta brudna robota i chod? pan kominy czy?ci?”. I tak si? sta?o. Póki by?em legalny, tzn, póki Kie?bszasowi nie podsun?li nowej ofiary, by?em kominiarzem. I dziewczyny ?apa?y si? za guzik – na mój widok.
|