Refleksje te zrodzi?y si? z u?a?skiej sympatii dla konia. Mam ich kilka – z metalu, drewna, z czego? tam jeszcze. W ich sylwetkach -„zganaszowane” szyje, napi?cie mi??ni przed galopem, rado?? z przeja?d?ki, na któr? ma zaraz wyruszy?. A jeden, ten drewniany, stoi na czterech wyprostowanych nogach i nie wie, co ze sob? zrobi?. To odpustowa, kozikiem wystrugana chabetka Lubi? jej zgrzebno??, wi?c kiedy us?ysza?em o „odpu?cie” w pobliskim ko?ciele, to – pami?taj?c znane z dzieci?stwa kramy odpustowe - poszed?em tam w nadziei, ?e znajd? par? dla mojej chabetki. „Boga? tam!” – jak mawiali jarmarczni i odpustowi twórcy! Kramy opanowane przez masy plastyczne. Samochodziki – zabawki z plastyku, plastykowe lalki, rajstopy, plastykowe koraliki i inne ozdoby, a nie u?wiadczysz – „Motyli drewnianych,/ Koników bujanych,/ Cukrowej waty...” – nie! uchowa?y si? chyba tylko dwa relikty tamtych, sielskich, anielskich czasów, w?a?nie cukrowa wata i „baloniki na druciku”.
I przerazi?a mnie wtedy wizja ujednoliconego, banalnego ?wiata.
Z pewno?ci? nie da si? z tradycji polskiej, polsko – chrze?cija?skiej wyeliminowa? Bo?ego Narodzenia jako uroczysto?ci nieod??cznej od ?wiate?, dzwonów, choinki, kolacji rodzinnej, talerza dla zab??kanego w?drowca. Chocia? – je?li spojrze? dalej wstecz – to trudno przeoczy? pewne wy?omy w tej tradycji. Adwentowe „roraty” i „pasterka” albo znik?y – nie tylko z praktyki ale i ze ?wiadomo?ci, jak w?a?nie „roraty” albo straci?y na popularno?ci, jak na przyk?ad „pasterka”. A ?ywiczny zapach jod?y, czy – na dalsz? met? wygra z atrap?, ze sztuczn? choink?, któr? si? na lato obwi?zuje sznurkiem, a po roku odkurza i owija przewodem elektrycznym z lampkami. A „pusty” talerz w?drowca? Nie by? pusty, póki wi?za?a si? z nim ?wiadomo?? istnienia, mo?e samotno?ci innego cz?owieka, albo wywo?anej t?sknot? obecno?ci kogo?, kogo ju? nie ma.
Ale najbardziej mnie niepokoi wszechw?adny plastyk, widoczny na plastykowej choince. P?yta z kro?nie?skiego piaskowca - a ok?adzina z tworzywa; kryszta?owy kielich – a plastykowy pojemnik w kszta?cie kielicha, rze?ba w marmurze – a odlew z masy plastycznej... A zestawiaj?c te pary – szlachetne z prostackimi, zmierzam do plastykowych ozdób na choink?. Zaczn? od przypomnienia chyba zapomnianego przys?owia: „szcz??cie znajduje si? – mi?dzy ustami a brzegiem pucharu”. Bra?o si? cztery, z?o?one w po?owie paski bia?ego papieru, i trzeba by?o wiedzie?, jak z tego zrobi? bia?? gwiazdk? – dominuj?ca, obok ?wiate?, ozdoba choinki (tej prawdziwej, pachn?cej), ?a?cuchy z kolorowego papieru, papierowe koszyczki w?asnej roboty, posrebrzane orzechy, cukierki, figi No i oczywi?cie srebrzyste, szklane bombki.
Nie twierdz?, ?e to by?o ?adniejsze ni? plastykowe cacka (a mo?e jeszcze z czym? z bi?uterii?), ale to wype?nia?o okres oczekiwania na „brzeg pucharu”, to tworzy?o rado?? w?asn? i otoczenia. To pachnia?o ?wi?tem.
|