Nie da si? ukry?, ?e przyjació? na tzw. niwie mi?dzynarodowej Bóg nam posk?pi?. „Polak W?gier – dwa bratanki” oraz pytanie „A gdzie jest pose? Lechistanu?” zadawane pono? w czasie politycznych konwentykli w Turcji - przez ca?y okres zaborów, to dwa has?a, od których Polakowi robi si? ciep?o na sercu. A poza tym? – Rozbiory. Rosja i Prusy maj? to zakodowane, by pcha? si? na cudze... niwy. Ale Austria? – Nie min??o nawet stu lat od wiede?skiej wiktorii, a cesarstwo to uchwyci?o Spisz i kilka po?udniowych województw Polski, nie czekaj?c nawet na formalne podpisanie pierwszego rozbioru. Legenda mówi, ?e po zwyci?skiej szar?y husarii pod Wiedniem dosz?o do spotkania Króla Jana III Sobieskiego z cesarzem Leopoldem. Gdy cesarz nie kwapi? si? z podzi?k?, m?? Marysie?ki si?gn?? do w?sa. Ruch ten Austriak wzi?? za si?ganie do kapelusza i szybko zdj?? z g?owy swój. Wtedy mu si? król polski odk?oni?.
Po rozbiorach Polacy szukali pomocy u przyjació? Francuzów. Ci??ko za ni? p?acili. Maria Konopnicka napisa?a wiersz: „Ju? francuska jazda cofa si? w nie?adzie,/ pod ?miertelnym ogniem wa? trupów si? k?adzie,/ a wtem Napoleon na Polaków skin??,/ skoczy? Kozietulski w czwórki jazd? zwin??”. .A wi?c Somosierra. W bitwie (z Anglikami!) pod Albuhera francuski marsza?ek Soult wo?a? rozpaczliwie do p?ka Konopki: „Pu?kowniku, ratuj honor Francji”. Uratowa?. Za to Francuzi pos?ali Polaków na zgub? na San Domingo.
Po upadku Napoleona – „?wi?te Przymierze”: Rosja, Prusy, Austria. Szczytne cele, ale g?ównie chodzi?o o to, by „nie da? zipn??” Polakom. Polacy próbowali kilka razy, wreszcie, ale to ju? w XX wieku „zipn?li”. Wtedy znów wysi?ki „przyjació?”, by – skoro ju? wyr?bali sobie niepodleg?o?? - to im okroi? zdobyte ziemie do minimum. Norman Davies w II tomie „Bo?ego igrzyska” zajmuje niemal ca?? 494 stron?, cytuj?c obelgi, jakie dyplomaci, zw?aszcza angielscy rzucali na Polsk?, kiedy ta, inspirowana przez Pi?sudskiego i Dmowskiego z trudem konstruowa?a swoje granice. W obelgach celowa? Lloyd George, a pewien komiczny markiz pa??ta? si? po obu stronach Bugu z parasolem i stwierdza? „naukowo”, ?e obszary, na których mówi? „parasol”, s? polskie, a gdzie „zontik”, tam sowieckie. Linia dziel?ca Europ? tak g?upio zosta?a nazwana naukowo Lini? Curzona” i wpakowano j? nam na si??.
W II wojnie ?wiatowej (m?odzie?y, ucz si? historii) udzia? Polaków by? (w du?ym skrócie!) taki, ?e wojska nasze zdoby?y Monte Cassino, odnios?y mnóstwo innych zwyci?stw na licznych frontach. Ale bodaj najwa?niejsze by?o to, ?e polskie dywizjony lotnicze, w bitwie o Wielk? Brytani?, zniszczy?y 203 samoloty niemieckie i w ten sposób odegra?y g?ówn? rol? w udaremnieniu niemieckiego planu zaj?cia W. Brytanii, a zaj?cie jej oznacza? by mog?o, ?e kanclerz Schröder by?by dzi? kanclerzem Europy Zjednoczonej pod znakiem swastyki.
Ciekawe, czy nasi reprezentanci walcz?cy pod has?em „Nicea o muerto” wstydz? si? tej historii, nie znaj? jej, czy nie nadaj? si? do pe?nienia tej roli.
|