Pozna?em kiedy? Angielk?, która robi?a na drutach i jednocze?nie ogl?da?a film w telewizji. Wykonuj?c dwie te czynno?ci, poch?oni?ta by?a raczej filmem ni? dzierganiem. Je?eli nie wydzierga?a kieszonki na plecach swetra, to chyba tylko dzi?ki reklamom, które dawa?y jej mo?no?? oderwania oczu od ekranu. Dzia?o si? to w Anglii, kraju, który pierwszy zaprotestowa? przeciwko zlekcewa?eniu pracy r?k ludzkich a zast?pieniu jej maszynami. Oczywi?cie ?adna maszyna nie zast?pi tego bogactwa ruchów, dzia?a? i dozna?, jakie s? w?a?ciwe r?kom ludzkim, dlatego „moja” Angielka i tysi?ce innych robi? na drutach, ale fakt jest faktem, ?e maszyna – w jakim? ograniczonym zakresie – mo?e wykona? pewne czynno?ci i wykonuje szybciej i dok?adniej.
Ta Angielka st?d tu si? wzi??a, ?e w?a?nie w jej ojczy?nie mia? miejsce bunt przeciwko maszynom, przeciwko ich erze, ich – nie tylko pozytywnym, ale i negatywnym skutkom, o bezrobocie tam, gdzie prac? r?k zast?puje maszyna. Chyba pierwszy w dziejach ludzko?ci zaprotestowa? przeciw temu Anglik nazwiskiem King Lud, st?d nazwa buntu, jakiego ?wiadkami byli mieszka?cy i policjanci. hrabstwa Sheffield, brzmi „luddyzm”.
Bez nazwy, ale w tej samej sprawie zbuntowali si?, wiek pó?niej robotnicy ?ódzcy. Krosna mechaniczne odbiera?y im chleb! Wszak wiadomo, ?e pierwsi tkacze ?ódzcy tkali na r?cznych. Zanim opowiem, jak to by?o, - ma?a dygresja. W niektórych dziedzinach tkactwo r?czne przetrwa?o w ?odzi a? do II wojny ?wiatowej. W ten sposób tkano na przyk?ad materia? na krawaty. ?e za? rzemios?em tym zajmowali si? niezbyt zamo?ni Niemcy, to ich polskie otoczenie skojarzy?o onomatopeicznie ich skargi (wyg?aszane ?aman? polszczyzn?), ?e im raptem starcza na bu?k? i na kaw?, z d?wi?kiem, jaki wydaj? drewniane r?czne krosna: „na bulka – na kawa, na bulka - na kawa, i td.”
Luddyzm ?ódzki mia? miejsce wiosn? 1861 roku. Najpierw t?um ruszy? na Stare Miasto (po pó?nocnej stronie ulicy Pó?nocnej), do fabryki Abrahama Prussaka, dokona? niewielkich zniszcze?, nazajutrz – przez Wodny Rynek (Plac Zwyci?stwa) do fabryki Scheiblera, by tam porozbija? krosna mechaniczne. Perswazja, ale równie? strach przed sprowadzonym wojskiem ograniczy?y rozmiary zniszcze?.
Z tej to powiastki mora? w tym sposobie, ?e w miar? rozwoju techniki, maleje ilo?? zatrudnionych. Zasada ta nie dotyczy Urz?du Skarbowego ?ód? – Ba?uty. W epoce zach?cania do tworzenia drobnych przedsi?biorstw przyszli tam dwaj wspólnicy, uregulowali nale?no?ci i chcieli wychodzi?, ale urz?dniczka zatrzyma?a jednego z nich, gdy? zalega? z op?at?... 20 gr. (dwudziestu groszy). Zanim trafi? do kasy, musia? obej?? pi?? okienek, by dokona? formalno?ci . Kiedy zap?aci?, pokiwa? g?ow? do m?odej kasjerki i zapyta?, czy jej nie wstyd. Rozejrza?a si?, czy nikt nie pods?uchuje i powiedzia?a: „Niech pan nie narzeka; przed chwil? interesant wp?aci? na takiej samej zasadzie... jeden grosz”.
|