Zbieg?y nam si? wydarzenia, przez które przewija si? bia?o-czerwona ni? – ods?oni?cie pomnika Armii „?ód?” (w poniedzia?ek) i ?wi?to Niepodleg?o?ci (we wtorek), a i zapach p?on?cych w Zaduszki zniczy nie wywietrza? doszcz?tnie. Te znicze ?atwo nam si? kojarz? z wojn? i niepodleg?o?ci?, bo wzajemne zale?no?ci s? oczywiste I mo?e dlatego wspomnienie Niepodleg?o?ci jest smutne, jej tre?? posz?a w zapomnienie, przez owe 40 lat obrzydzania tego co polskie, co wywalczone w?asnymi si?ami, skutecznie wymiot?o z serc i umys?ów to co pi?kne, nasze, polskie. Zapewne mia? znaczenie dla tej minorowej tonacji fakt, ?e – po kolejnym odzyskaniu niepodleg?o?ci w roku 1989 – nie by?o u nas... zburzenia Bastylii. Chodzimy, potykamy si? o okruchy historii, przewa?nie splugawione wrog? indoktrynacj?. Francuzi ponad 200 lat szalej? ca?? noc, poch?oni?ci ?piewem, winem i p?ci? odmienn?, Amerykanie paraduj? zat?oczonymi, radosnymi ulicami, jedz? te swoje indyki i odta?cowuj? Thanksgiving Day, bo to ich ?wi?to.
A u nas – smutno. Za komuny w nakazane dni – hucza?o. Do dzi? mo?na us?ysze? od starszego pana, jak to mu wcisn?li do gar?ci „szturmówk?”, a on przy pierwszej okazji zostawi? j? w bramie. Ale to rzadko??, rodzaj bohaterstwa. A dzi? – ka?dego 3 Maja i 11 listopada szukam flag na okolicznych domach, i trudno je znale??.
?yje „homo sovieticus” i pami?ta, co mu mówi?y politruki: rozlecia?a si? „ja?niepa?ska” Polska w 1939 roku. I dopiero trzeba by?o, by obcy cz?owiek, Norman Davies spróbowa? im wyt?umaczy?, ?e: „rol? Polaków nie by?o pokonanie Niemców. (...) Wojsko Polskie mia?o jedynie powstrzyma? Wehrmacht przez okres dwóch tygodni, jakiego zachodni alianci potrzebowali na rozpocz?cie wielkiej ofensywy z udzia?em siedemdziesi?ciu gotowych do walki stacjonuj?cych za Renem dywizji francuskich. Gdy nadszed? czas Polacy wype?nili swoje zadanie, natomiast nie wype?nili go Francuzi i Brytyjczycy”.. A straty niemieckie w ci?gu czterech tygodni walk, wynios?y ponad 50.000 ?o?nierzy. I pomimo wkroczenia wojsk sowieckiej Rosji do Polski, walczyli?my dalej, póki 5 pa?dziernika nie zabrak?o gen. F. Kleebergowi amunicji.
I walczyli?my dalej – w kraju i na wszystkich frontach, ale pisz? o tym w kontek?cie wspomnianego na wst?pie ods?oni?cia pomnika Armii „?ód?”. Jej wojenna historia zacz??a si? od zbombardowania sztabu w pa?acu Heinzla w Julianowie. Przesta?a istnie? – po kapitulacji Warszawy – 27 wrze?nia. Uroczysto?? mi?a memu sercu, bo moj? ksi??k? „Pustka na piedesta?ach” wo?am o takie pomniki. Powsta? z inicjatywy i trudu (pochodz?cego z Drohobycza, „resocjalizowanego” w Ko?ymie) akowca Feliksa Milana. Opowiada? kiedy? o Polsce, o wojnie i w?asnych prze?yciach dzieciom w szkole, nauczycielka si? rozp?aka?a. „Czemu pani p?acze?” – „Jak ja teraz wygl?dam w oczach dzieci? Pan takie rzeczy opowiada, a ja nic o tym nie wiem...”
|