Zwyczajowa, acz rzadko og?aszana nowina: „Habemus Papam!” i d?wi?k watyka?skich dzwonów rozleg?y si? 25 lat temu, jako sensacja, po ca?ym ?wiecie. Po ?wiecie miotanym za?amaniem si? zasad moralnych, przemoc?, wojnami, terroryzmem. Pó?tora stulecia Polska czeka?a na t? nowin?, na te dzwony, bo zna?a nieunikniono?? wydarzenia – z proroctwa poety: „A trzeba? mocy, by?my ten Pa?ski/ D?wign?li ?wiat.../ Wi?c oto idzie Papie? S?owia?ski,/ Ludowy brat (...)/ On rozda mi?o??, jak dzi? mocarze/ Rozdaj? bro?,/ (...)Wszelk? z ran ?wiata wyrzuci zgni?o??,/ (...) Zdrowie przyniesie – rozpali mi?o??/ I zbawi ?wiat.”
Jedn? z pierwszych wizyt z?o?y? Ojczy?nie i na Jej progu rzuci? Polsce i ?wiatu s?owa, na które, nie wiedz?c o tym, czekali?my: „Niech zst?pi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! – tej Ziemi!” Proroctwa nie ziszczaj? si? w mgnieniu oka. Na urzeczywistnienie si? przeczu? Poety czekali?my 150 lat, przepowiednie proroków biblijnych ziszcza?y si? po jeszcze d?u?szym czasie. Ale to by?o wtedy, kiedy trzeba by?o latami czeka?, by my?l ludzka przedosta?a si? od krzaka gorej?cego do kamiennego o?tarza, od o?tarza do odleg?ej ?wi?tyni, do pergaminów. Dzi? to idzie elektronicznie. Jego s?owa, by z?o dobrem zwyci??a?, nie przekona?o dot?d wielu, ale – przekona. Bo ta sama elektronika nie dopu?ci do zapomnienia jedynego w dziejach obrazu spotkania Papie?a z g?ównym rabinem ?ydowskim, czy z jednym z g?ównych imamów mahometa?skich.
W obchody 25-lecia pontyfikatu wdar?o si? rozczarowanie przyznaniem Pokojowej Nagrody Nobla ira?skiej pisarce, czy raczej wojowniczce o... urzeczywistnienie prawd, g?oszonych przez Jana Paw?a II Szirin Ebadi, a nie Papie?owi. S?dz?, ?e jest to rozczarowanie bezpodstawne. W?adcy w totolotka nie grywaj?. Ka?da nagroda nosi w sobie cech? wspó?zawodnictwa. Z kim wspó?zawodniczy, ten, którego pier?cie? ca?uj? w?adcy, Jan Pawe? II?
?amy prasy, g?o?niki odbiorników radiowych i okienka (okna!) telewizorów pe?ne s? w nasze dni patetycznych wypowiedzi. Ten felieton te?. Ale – nie zako?cz? rozwa?a? o tym pontyfikacie ?adnym patetycznym wnioskiem. Jan Pawe? II da? si? pozna? jako cz?owiek pogodny, maj?cy poczucie humoru i nierzadko daj?cy temu wyraz. Niech mi wi?c Czytelnik wybaczy t? oto odrobin? kolokwializmu w puencie mego felietonu. Filmy o Papie?u przypomnia?y nam pierwsz? Jego wizyt? w Polsce. Oto dwumilionowy t?um obywateli „Polski Ludowej”, a w ?rodek t?umu wkracza dziarskim krokiem (nie korzysta z lektyki!), u?miechni?ty, w infule (nie nosi tiary!), z pastora?em w r?ku, i t? woln? r?k?, któr? b?ogos?awi, „Papie? S?owia?ski” daje prztyczka w nos „w?adzy ludowej
|