Jeden z najwybitniejszych poetów staro?ytnego Rzymu, Horacy, przewidzia? k?opoty, jakie b?dzie mia? dzi? z bud?etem premier i rz?dz?ca w Polsce partia, i napisa?: „Za wszystkie g?upstwa królów p?ac? ich narody”. Co jego rodak, historyk Tacyt z?agodzi? optymistycznym twierdzeniem, ?e „W?adcy s? ?miertelni, a pa?stwo jest wieczne”. Oczywi?cie jestem cz?owiekiem ?agodnym i czyni? aluzj? jedynie do ?mierci politycznej nie za? biologicznej. Ale nie mog? sobie odmówi? przyjemno?ci wyci?gni?cia z lamusa jeszcze jednego, pasuj?cego do naszych miejsc i czasów, pogl?du rzymskiego historyka, mianowicie s?awi? obywateli, którzy zdo?ali oprze? si? powszechnej demoralizacji.
Nie da si? ukry?, ?e w Polsce panuje powszechna demoralizacja, a ta jest bardziej widoczna ni? cnota, patriotyzm i praworz?dno??. ?apówka za ustaw?, zamordowane dzieci w beczce, pedofil na czele zespo?u dzieci?cego, urz?dnik desygnowany do stania na stra?y prawa – podejrzany o uprzedzenie bandytów o planowanym nalocie policji, minister podejrzany o korupcj?, celnicy w zmowie z przemytnikami, policjanci w strukturach mafii... w?osy si? je?? na g?owie! A w tle tego oszcz?dnie przedstawionego obrazu demoralizacji – niech?? tych „co trzymaj? w?adz?” do skrzywdzenia kolesiów.
Wiadomo powszechnie, ?e demokracja nie jest ustrojem idealnym, i wiadomo te?, ?e lepszego nie wymy?lono. Jednym z nieszcz??? naszego pa?stwa jest to, ?e po wykorzystaniu zalety demokracji polegaj?cej na przeprowadzeniu wolnych wyborów, inne zalety znik?y w cieniu a na wierzch powy?azi?y wady. Oto „z?ota” my?l urz?duj?cego premiera: „Nie podoba si? wam minister? Oskar?acie go o ?amanie prawa? – spróbujcie przeg?osowa? jego dymisj?!” Premier, który do wybranego w majestacie prawa pos?a mówi publicznie: „Pan jest zerem..” A statystyki popularno?ci s? bezlitosne. Bezlitosne, ale i bezskuteczne. Bowiem zbyt nik?e jest poczucie przyzwoito?ci, a zbyt silna mi?o?? do trzymanej w gar?ci w?adzy. „Nie ma rozkoszniejszego oszo?omienia nad to, które daje nieograniczona w?adza” (A.To?stoj). A ponuro?? barw wy?ej przedstawionego obrazu pog??bia brak alternatywy. Politycy ka?dej z opcji maj? szwagrów i kolesiów, i po zdobyciu metodami demokratycznymi w?adzy, staj? si?... hojni. Jak to jest w Warszawie i Polsce – wida? na ma?ym ekranie, jak to jest w mniejszych aglomeracjach, takich jak ?ód?, wida? go?ym okiem. Do pe?nienia w?adzy potrzeba jest kultura osobista.
Jednym z pu?ków kawalerii dowodzi? starszy wiekiem pu?kownik, który mia? m?od? ?on?. Marysia prowadzi?a ?ycie towarzyskie, pu?kownik grymasi?. „Nie wychod? sama z koszar, bo ci? ukarz?.” Nie s?ucha?a. Pewnego dnia wraca, a wartownik: „Stój! Kto idzie!”. Nie wpu?ci?, doprowadzi? do ?ez. Wtedy zza budki wartowniczej wyszed? pu?kownik ze s?owami: „Widzisz, Marysia, co ja mog??”.
Mia? w?adz?, ale korzysta? z niej – kulturalnie
|