Zaniepokojone parafianki zwierzy?y si? proboszczowi: „We wsi ?le si? dzieje – dziewczyny chodz? z ch?opakami, ch?opaki chodz? z dziewczynami...” – „Niech chodz?, - uspokoi? je proboszcz – byle si? tylko nie zatrzymywali.” Zdaje si?, ?e opinia proboszcza, cho? nie wymieniona w reporta?u A. Gronczewskiej (D? nr 219), gdzie? tam tkwi mi?dzy wierszami. „Wielka mi?o??” – to co? nierealnego, o czym si? s?ysza?o, cho? pojawia si? tez cynizm niewiary w takie uczucie+, Kamil mia? ju? „w ?yciu” kilka dziewczyn...;
Zmiany w obyczajach nastolatków rzuci?y mi si? w oczy, kiedy po 18 latach wojenno – powojennej nieobecno?ci wróci?em do kraju. Sz?o dwóch czy trzech rozgadanych ch?opaków, a za nimi, w tyle, „p?ta?a si?” dziewczyna. O?y?y w pami?ci nasze kole?anki i sympatie, te „od P?tkowskiej”, „od Skrzypkowskiej”, „od Miklaszewskiej”, które by?y wa?niejsze od kolegów, sz?o si? z jej lewej strony (ceremonia? z wysokich rz?dz?cych sfer), napotkany kolega k?ania? si? czapk?, cho? zwykle wystarczy?o takie pó?wojskowe dotkni?cie daszka palcami, a odprowadzenie pod dom? – no a jak inaczej!
Ów ch?opak, który „mia? w ?yciu” ju? kilka dziewczyn, to oczywi?cie pozer, na?ladowca tych niektórych, g?upawych, znanych z telewizji facetów, którzy „mimochodem” mówi?, co si? zdarzy?o, kiedy by? na Majorce z czwart? ?on?. A mnie si? takie prymitywne epatowanie otoczenia kojarzy ze wspomnieniem rosyjskich kryminalistów, z którymi zdarzy?o mi si? spotyka?; nadawali sobie wa?no?ci opowiadaj?c, co si? zdarzy?o, kiedy odbywali trzeci czy czwarty wyrok.
Szkoda, ?e autorka wspomnianego, interesuj?cego reporta?u nie zapyta?a rozmówców, co my?l? o ogromnej cz??ci literatury ?wiatowej i polskiej, której g?ównym motywem jest – „wielka mi?o??”. Stanowi te? motyw pie?ni, tej artystycznej, wi???cej si? z nazwiskami wielkich poetów i kompozytorów, z piosenk? popularn?, zwana kiedy? „szlagierem”, dzi? „hitem”, ale i z pie?ni? ludow?, a nawet ?o?niersk?. No bo o czym ?piewa owa dziewczyna „nieboga”, która si? domaga „niech mnie zabiera, zabiera”, a ona go „w?asn? piersi? zas?oni”?
Natomiast dla pie?ni ludowej charakterystyczny jest „wianek” jako symbol dziewiczej cnoty. „Na Podolu bia?y kamie?,/ podolanka siedzi na nim,/. podolanka – cajryktum taktum, cajryktum syngora, prokuranta doktora – siedzi na nim./ / Przyszed? do niej podolaniec, podolanko, daj mi wieniec,/ podolanko – cajryktum taktum, cajryktum syngora, prokuranta doktora – daj mi wieniec.” I tu si? zaczynaj? perypetie, gdy? ona by mu ten wieniec da?a, gdyby „si? mamy nie boja?a”, cajryktum taktum i td.
A jakie bywa?y (a zdaje si? i bywaj?) losy takiego wianka, o tym mówi popularny kiedy? kujawiaczek: „Mówi?a? mi Kasiu, ?em ci wianek ukrad?,/ Ón le?y pod ?aw?, pies si? na nim uk?ad?”.
|