Pewien, wykszta?cony pod zaborem rosyjskim, wilnianin, kiedy mu zbytnio dokuczy?o peerelowskie szcz??cie, zwyk? by? mawia?: „Niet ni czesti, ni sowiesti, wsjo smiesza?os’ z g... wmiestie”, co si? t?umaczy: „Ni honoru, ni sumienia, wszystko w g... si? zamienia.” Moich bardziej wra?liwych Czytelników przepraszam za rubaszno?? mego (nie ?yj?cego ju?) znajomego. Ale przytaczam to porzekad?o, gdy? zosta?o ze mnie wyduszone okoliczno?ciami.
Przetoczy?a si? przez Polsk? fala polemik na wywo?any przez tak zwan? „artystk?” temat: czy inspiracji twórczej szuka? nale?y w g??bi m?skich portek Oraz - czy to, co si? tam znajdzie, nale?y „twórczo” zestawia? z ogólnie szanowanymi symbolami. Nie ona wymy?li?a ten sposób zwracania na siebie uwagi. Jak wiadomo, pierwszym by? grecki szewc z Efezu Herostratos, który spali? jeden z siedmiu cudów staro?ytnego ?wiata, ?wi?tyni? Artemidy. Byli inni. Na naszym gruncie przyk?adów piromanii dla s?awy chyba nie odnotowano, natomiast w okresie mi?dzywojennym pojawi? si? typ odbr?zowiacza. Jednym z takich by? Tadeusz Boy-?ele?ski, którego ksi??k? „Marysie?ka Sobieska” jeden z krytyków nazwa? „spojrzeniem na histori? Polski przez spódnic? Marysie?ki”. No, Boy-?ele?ski (pomijaj?c to, ?e si? zb?a?ni? za sowieckiej okupacji Lwowa) by?a to literacka wielko??, a i jego „szarganie ?wi?to?ci” nie by?o zbyt dotkliwe. Moim zdaniem gorzej wypadli odbr?zowiacze pó?niejsi, przeci?tniacy, którzy te? próbowali zwróci? na siebie uwag?, a nie wysz?o. Znany mi?o?nik Peerelu K. T. Toeplitz dowodzi? przed laty na ?amach „Polityki” (czy „Kultury” – nie pami?tam), ?e Jan Matejko malowa? historyczne kicze. Prof.. Tazbir chcia? si? ws?awi? przedstawiaj?c Tadeusza Ko?ciuszk? jako nieuda?ot? i symulanta.
Zacz??em od tego, co nazywaj? sztuk? plastyczn?, przeszed?em na sztuk? pisania. Dzi? obserwujemy p?d do szargania innych zjawisk, poj?? i w rozumieniu powszechnym – „?wi?to?ci”. Na przyk?ad – polsko??! – Zdawa? by si? mog?o, ?e poj?cie odwieczne i niezmienne,. A w dyskusji telewizyjnej uczestnik tytu?owany profesorem zaperzy? si? twierdz?c, ?e poj?cie Polak etniczny jest przesz?o?ci?. Teraz istnieje „Polak polityczny”. I w tym sensie Wietnamczyk, który uzyska? ;obywatelstwo polskie, jest Polakiem.
Bardzo dobrze, ?e opublikowanie podobnej tezy zbieg?o si? z sukcesem popularnego detektywa p. Rutkowskiego. Pewien „Polak polityczny” arabskiej proweniencji, ?onaty z Polsk? (etniczn?!) zabra? ?on? i dwie córki do kraju pochodzenia, by im pokaza? szcz??cie pod rz?dami szariatu. Na miejscu – m?? i tatu?, „Polak polityczny” zamkn?? ?on? w komórce, a córki zaopatrzy? w czarczafy.
My?l?, ?e p. Rutkowski podziela opini? mego wilnianina.
|